Poręcze w domu do dipów

Informacje wprost z tawerny

Poręcze w domu do dipów

W czasach szkolnych miałem problem ze swoją wagą. Zawsze należałem do tych bardziej ociężałych. Nie ominęły mnie prześmiewcze ksywki nawiązujące do mojej masy. Mimo tego, że mama starała się mnie odpowiednio żywić, tendencja do tycia była od zawsze. Dopiero, kiedy ukończyłem szkołę średnią postanowiłem zrobić coś z ciałem. Zapisałem się do dietetyka oraz na siłownię.

Poręcz do dipów jako najlepszy prezent

poręcze do dipówPoczątki były trudne, nie potrafiłem się odnaleźć w nowym stylu odżywiania. Na treningi też chodziłem z niechęcią. Miałem chwilę zawahania, czy to ma sens, kilkakrotnie rezygnowałem po czym po chwili znowu wracałem. Wszystko zmieniło się pewnego wiosennego dnia, kiedy na jednym z treningów poznałem przyszłą żonę. Od razu wpadliśmy sobie w oko, ale wiedziałem, że póki nie zrobię coś ze swoim ciałem, to nie miałem u niej szans. A przynajmniej wtedy tak myślałem. Nowo poznana koleżanka poleciła mi bardzo poręcze do dipów, jako fajna alternatywa do ćwiczeń. Głupio mi było, bo nigdy o tym nie słyszałem, ale nie miałem odwagi jej tego przyznać. Jeszcze tego samego dnia zakupiłem takie poręcze do domu, aby móc jej zaimponować na treningach na siłowni. Przyznam, że motywacja wzrosła u mnie ogromnie. Szybko zacząłem widzieć efekty stosowanej diety, waga zaczęła gwałtownie spadać, a moje samopoczucie mega wzrosło. Po kilku tygodniach okazało się, że poręcze stały się nieodzownym elementem w moim życiu. Z treningów raz w tygodniu przeszedłem na trzy razy w tygodniu, plus codzienne ćwiczenia w domu.

Szybko nabrałem odwagi i zaprosiłem moją przyszłą żonę na randkę. Wszystko potoczyło się bardzo szybko i już po pół roku byliśmy narzeczeństwem. Teraz z biegiem czasu śmiejemy się, że to wszystko dzięki poręczom do dipów jesteśmy razem.