Wytrzymała folia malarska

Informacje wprost z tawerny

Wytrzymała folia malarska

Bycie samotną mamą to niełatwe zadanie. Muszę na co dzień pełnić role obydwojga rodziców, ciężko przy tym pracując, żeby mojej córeczce niczego nie brakowało w życiu. Byłam bardzo młoda, kiedy wychodziłam za mąż. Miałam ledwie dziewiętnaście lat i jeszcze nie wiedziałam nic o dorosłym życiu. Zaszłam w ciążę, tuż przed zakończeniem nauki w szkole fryzjerskiej.

Folie i kurtyny do malowania

folia ochronna malarskaMoi i Pawła rodzice nalegali, żebyśmy się pobrali, nie chcieli mieć nieślubnej wnuczki. Byłam w nim bardzo zakochana, marzyłam o tym, że spędzimy razem całe życie, więc perspektywa ślubu mnie ucieszyła. Kiedy urodziła się Sabinka, wszystkie domowe obowiązki spadły na mnie. Paweł, zamiast zajmować się małą, wolał imprezować z kolegami. Twierdził, że po ciężkim tygodniu pracy należy mu się odpoczynek. Wtedy do mnie dotarło, że nie był gotowy na ojcostwo ani życie w małżeństwie. Po rozwodzie musiałam wrócić do pracy, bo alimenty nie starczały na zbyt wiele. Pierwszy samodzielny remont był dla mnie wyzwaniem, z którym świetnie sobie poradziłam. Kiedy Sabinka podrosła, musiałam odnowić jej pokój. Wysłałam ją, jak co weekend do dziadków, a sama zabrałam się do pracy. Nie mogłam wynieść mebli, ze względu na moje problemy z kręgosłupem, wpadłam więc na pomysł, że zsunę je na środek pokoju, na czas malowania. Do zabezpieczenia ich posłużyła mi folia ochronna malarska z taśmą samoprzylepną. Kupiłam jedną z grubszych folii, żeby mieć pewność, że nie rozerwę jej przypadkiem i nie zachlapię farbą podłogi ani mebli. Żeby zabezpieczyć wejście do pokoju i nie roznosić kurzu po całym domu, kupiłam też foliową kurtynę przeciwpyłową. Wybrane przeze mnie folie sprawdziły się wyśmienicie. Przetrwały bez żadnego uszczerbku pierwsze, a także dwa kolejne malowania. Pozwoliło mi to zaoszczędzić parę złotych, a przecież wychowując samotnie dziecko, muszę liczyć każdy grosz. Używając wielokrotnie tej samej folii, przyczyniam się też do zmniejszenia produkcji plastikowych odpadów.

Ściany pomalowałam na pastelowy, wrzosowy kolor. Córcia aż zapiszczała z radości, kiedy zobaczyła efekt końcowy, po powrocie z wizyty u dziadków. Być może nie zastąpię Sabince ojca, w każdej sytuacji, ale udowodniłam sobie wtedy, że potrafię sama zrobić remont. My, samotne mamusie jesteśmy silnymi babkami, które poradzą sobie ze wszystkim.